EGÉSZSÉGÉRE, CZYLI Z WIZYTĄ NA WĘGRZECH

EGÉSZSÉGÉRE, CZYLI Z WIZYTĄ NA WĘGRZECH

Tym razem zabieramy Was do Budapesztu, stolicy Węgier, w której mieści się Bazylika św. Stefana, największa budowla sakralna kraju.

Budowa świątyni trwała ponad pół wieku (1848-1905). Kościół w stylu klasycystycznym zaprojektował architekt Józef Hild, który nie zdążył zrealizować swojej wizji, dlatego pracę nad budowlą, ale już w stylu neorenesansowym, kontynuował Miklós Ybl, a po jego śmierci József Kauser. Powierzchnia budowli to 414 metrów kwadratowych, zaś wysokość 96 metrów, czyli dokładnie tyle, ile wynosi wysokość kopuły położonego niedaleko Parlamentu. Identyczne rozmiary budowli symbolizować miały równość władzy świeckiej i kościelnej w państwie. Obecnie bazylika jest trzecią co do wysokości budowlą Węgier, a według obowiązującego prawa żaden nowy budynek w Budapeszcie nie może przekraczać jej wysokości.

Kościół jest w stanie pomieścić aż 8,5 tysiąca wiernych, co czyni go jednym z największych w Europie. Nic dziwnego, że budowla imponuje rozmiarami, w końcu patronem bazyliki jest najważniejszy święty w kraju – Stefan, pierwszy król Węgier, który wprowadził do państwa chrześcijaństwo. I to właśnie gablota ze zmumifikowaną dłonią świętego Stefana jest jednym z centralnych punktów bazyliki. Ale w kościele, poza relikwią, warto również zwrócić uwagę na bogato zdobione pozłacane freski, największy w kraju, ważący dziewięć ton dzwon, czy antresolę, z której podziwiać można przepiękną, nawet pomimo braku pogody, panoramę miasta.

Bazylika św. Stefana mieści się przy placu, któremu patronuje ten sam święty, w miejscu gdzie historia przeplata się ze współczesnością, bowiem w podziemiach placu znajduje się w pełni zautomatyzowany parking samochodowy. Węgrzy nie raz już udowodnili, że nie boją się zaskakiwać świata swoimi kreatywnymi pomysłami, to za ich sprawą możemy pisać długopisem (László Bíró, 1938 rok) czy główkować nad kostką rubika ( Ernő Rubik, 1976 rok), jednak co najważniejsze realizując wizje przyszłości dbają o zabytki przeszłości, dzięki czemu my możemy cieszyć oczy takimi perełkami jak Bazylika św. Stefana. Powiedzcie sami, czyż nie zachwyca?

EKOLODOWISKO PRZED PAŁACEM KULTURY I NAUKI W WARSZAWIE

EKOLODOWISKO PRZED PAŁACEM KULTURY I NAUKI W WARSZAWIE

Nie milkną echa po zapowiedziach o zburzeniu Pałacu Kultury i Nauki. My ogromnym sentymentem darzymy „dar narodu radzieckiego dla narodu polskiego” i nie wyobrażamy sobie bez niego panoramy stolicy. Zarówno tej skąpanej
w słońcu, jak i przykrytej białym puchem, bo bez względu na porę roku to właśnie wokół najwyższego budynku w Polsce skupione jest życie kulturalne Warszawiaków. A od początku grudnia mieszkańcy stolicy mogą w PKiN nie tylko zaspokoić potrzeby duszy, ale również i ciała, bo w piątek (1.12), przed budynkiem działalność rozpoczęło lodowisko!

Na wszystkich miłośników tańca na lodzie czeka 700 m2 zamrożonej tafli, której szukać należy od ulicy Świętokrzyskiej. Wejście na ślizgawkę jest bezpłatne, a jazdę odwiedzającym umilać będzie świąteczna muzyka. Jednocześnie z lodowiska korzystać może aż 150 osób, 7 dni w tygodniu w godzinach od 10:00-21:00.  O 13:00 i 17:00 łyżwiarzy czeka przymusowa przerwa od piruetów i toeloopów,  gdyż własnie w tym czasie zaplanowano przerwy techniczne.

Aby oddać się szaleństwom na lodzie nie trzeba targać ze sobą sprzętu, wszystko można wypożyczyć na miejscu. Organizatorzy szczególnie zadbali o tych, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z łyżwiarstwem, zaopatrując wypożyczalnię w specjalne pingwinki i misie do nauki jazdy.

Lodowisko czynne będzie do końca lutego 2018 roku, a jego zarządcą jest Stołeczne Sportu AKTYWNA WARSZAWA. Zobaczcie, jak ta gigantyczna ślizgawka prezentuje się w obiektywie betterpoint! 😊

PIZZA NA LIŚCIE ŚWIATOWEGO DZIEDZICTWA UNESCO

PIZZA NA LIŚCIE ŚWIATOWEGO DZIEDZICTWA UNESCO

Każdy zna kogoś kto nie lubi wątróbki, szpinaku. Ale czy słyszeliście o człowieku, który skrzywiłby się na widok idealnie wypieczonej pizzy?

Okrągły placek z dodatkami ludzkość poznała około XVII wieku i chociaż obecnie pizza króluje na stołach wszystkich warstw społecznych, to początkowo żywiła się nią głównie neapolitańska biedota.  Neapolitańska, bo to właśnie w tym mieście pizzę wymyślono i to właśnie sztukę wypiekania tradycyjnej neapolitańskiej pizzy najpierw zastrzeżono specjalnymi certyfikatami jakości Komisji Europejskiej, a w zeszłym tygodniu przyznano jej status niematerialnego dziedzictwa ludzkości UNESCO.

Prawdziwy neapolitański przysmak przyrządzić można tylko ze ściśle określonych składników i według ściśle określonej procedury. Musi być wypiekany  w piecu opalanym drewnem w temperaturze 485 stopni Celsjusza.  Ważnym elementem jest również podrzucanie ciasta w celu natlenienia go oraz towarzyszące całemu procesowi pieśni.

„Kulinarny know-how, związany z wyrobem pizzy, który obejmuje gesty, piosenki, ekspresję wizualną, lokalny dialekt, umiejętność wyrabiania ciasta, pokazów i dzielenia się nią z innymi, stanowi bezdyskusyjne dziedzictwo kulturowe.” – uzasadniało swoją decyzję UNESCO.

Pizza w Neapolu jest wyśmienita, ale i w Polsce znaleźć można sporo lokali, które wiedzą jak przyrządzić okrągły placek. Jednym z takich miejsc jest Pełną Gębą w Markach.

 

Na prowadzoną od 2003 roku listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO trafiło już ponad 350 tradycji, w tym m.in.: hiszpańskie flamenco, turecki festiwal zapasów w oleju czy indonezyjskie fabryki batiku.

WITAJ W LETNIM OGRODZIE, JUŻ NIEDŁUGO TWOIM ULUBIONYM MIEJSCU NA ZIEMI

WITAJ W LETNIM OGRODZIE, JUŻ NIEDŁUGO TWOIM ULUBIONYM MIEJSCU NA ZIEMI

Z dala od zgiełku miasta, przy szlaku żeglownym Wielkich Jezior Mazurskich odpocząć można w wyjątkowym miejscu. Ekskluzywnym porcie jachowym, o statusie klubu, z cudowną atmosferą i restauracją serwującą pyszne dania. To jeden
z największych tego typu obiektów nie tylko w Polsce, ale również Europie. Zaznać tu można zarówno spokoju jak
i szaleństwa, bo chociaż okolica jest cicha to do zaoferowania ma wiele atrakcji.

Port Club Letni Ogród położony jest w malowniczej miejscowości Wygryny nad jeziorem Bełdany. W samym sercu Mazurskiego Parku Krajobrazowego, w otoczeniu lasów i pobliżu Mikołajek. Na trasie najpopularniejszego szlaku żeglarskiego prowadzącego od Rucianego-Nidy do Węgorzewa. To miejsce, w którym zrelaksować może się każdy: od leniuszków (rejsy jachtami), przez miłośników aktywnego wypoczynku (spływy kajakowe, nurkowanie z butlą), po wczasowiczów zupełnie niezainteresowanych „mokrymi” atrakcjami (loty balonem, paintball). W okolicy Letniego Ogrodu znaleźć można nie tylko rozrywkę dla ciała, ale również duszy – odwiedzić muzeum Gałczyńskiego – Leśniczówka Pranie, zwiedzić sanktuarium w Świętej Lipce czy zamek w Reszlu.

Po całym dniu atrakcji świeża kuchnia Letniego Ogrodu smakuje wyśmienicie, a w głowie zaczyna wirować, i to nie od nadmiaru idealnie schłodzonego wina, ale ilości gwiazd, które obserwować można z tarasu restauracji. Na tych, którym nie udało załapać się na wynajem ogromnie obleganych domków, czekają nie mniej wygodne pokoje w pensjonacie.
Z łazienkami i klimatyzacją. Czego chcieć więcej? Sprawdźcie sami, jak cudownym miejscem jest Port Club Letni Ogród.

Mamy dla Was również kilka zdjęć zza kulis. 🎬🙃

„CHCIELIŚMY BYĆ WOLNI I WOLNOŚĆ SOBIE ZAWDZIĘCZAĆ”

„CHCIELIŚMY BYĆ WOLNI I WOLNOŚĆ SOBIE ZAWDZIĘCZAĆ”

73 lata temu w Warszawie wybuchło powstanie. Przez 63 dni powstańcy prowadzili z wojskami niemieckimi heroiczną
i osamotnioną walkę, której celem była niepodległa Polska, wolna od niemieckiej okupacji i dominacji sowieckiej.

Przed wojną Warszawę nazywano Paryżem Północy. Było to piękne, tętniące życiem miasto.
W 1939 r. nasza stolica liczyła 1.289.000 mieszkańców, czego aż 1/3 stanowili Żydzi. Więcej chwalących Jahwe zamieszkiwało jedynie Nowy Jork. W tamtych czasach Warszawa mogła pochwalić się wieloma oryginalnymi budowlami, w tym najwyższym na Starym Kontynencie apartamentowcem – Prudentialem.

1 września 1939 r. Niemcy zaatakowały Polskę rozpoczynając II wojnę światową. 17 września 1939 r. nasz kraj, tym razem ze wschodu, napadł drugi agresor – Rosja sowiecka. 27 września 1939 r., po 3-tygodniowej obronie, Niemcy wkroczyli do Warszawy. Rozpoczął się 6-letni mroczny okres okupacji, w trakcie której systematycznie eksterminowano ludności stolicy.

Począwszy od momentu kapitulacji Warszawy we wrześniu 1939 r. w kraju zaczęły formować się tajne struktury ruchu oporu. Powstawały kolejne podziemne organizacje zbrojne. W 1942 roku przekształcono je w Armię Krajową (AK) podporządkowaną rządowi polskiemu na emigracji w Londynie.

31 lipca 1944 roku dowództwo AK podjęło decyzję o wybuchu Powstania Warszawskiego. Nie zdając sobie sprawy z tego, że przyszłe losy Polski są już przesądzone. W trakcie konferencji teherańskiej, w której nie uczestniczyli przedstawiciele rządu polskiego na emigracji, alianci zadecydowali, że po wyzwoleniu spod okupacji hitlerowskiej, ziemie polskie trafią
w sferę wpływów Rosji Sowieckiej rządzonej przez Stalina.

1 sierpnia o godzinie 17:00 wybuchło Powstanie Warszawskie. Do walki stanęło około 50 tys. członków Armii Krajowej, niestety bardzo słabo uzbrojonych. Według źródeł, na karabin liczyć mógł co dziesiąty powstaniec, zaś niemieccy żołnierze do dyspozycji mieli czołgi, samoloty, pociągi pancerne, artylerię, miotacze min oraz ogromną ilość broni maszynowej.

Główna siła uderzenia hitlerowców skierowana została na warszawską Starówkę. Celem operacji było uzyskanie szerokiego dostępu do Wisły. Zacięte walki o Stare Miasto zakończyły się 2 września. Po jego zdobyciu hitlerowcy rozpoczęli pacyfikację Powiśla i Czerniakowa. Pierwszą z dzielnic ostatecznie opanowano 7 września, ostatni punkt oporu na Czerniakowie padł 23 września. 27 września kapitulował Mokotów, 30 Żoliborz. Polacy bronili się jeszcze jedynie w środkowej części miasta. 1 października 1944 r. Komenda Główna AK podjęła z Niemcami rozmowy dotyczące zakończenia walk. W nocy z 2 na 3 października w Ożarowie Mazowieckim podpisano decyzję o zawieszeniu broni.

Tuż po wybuchu powstania Hitler wydał nakaz zniszczenia Warszawy i wymordowania jej mieszkańców. Podczas dwóch miesięcy walk życie straciło 16 tysięcy powstańców i prawie 200 tysięcy cywilów. Zniszczeniu uległo 25 proc. zabudowy lewobrzeżnej Warszawy. Stare Miasto zostało niemal w 100 proc. zrównane z ziemią.

Po upadku powstania, mimo podpisanego „Układu o zaprzestaniu działań wojennych w Warszawie”, Niemcy w dalszym ciągu niszczyli polską stolicę. „To miasto ma całkowicie zniknąć z powierzchni ziemi i służyć jedynie jako punkt przeładunkowy dla transportu Wehrmachtu. Kamień na kamieniu nie powinien pozostać. Wszystkie budynki należy zburzyć aż do fundamentów. Pozostaną tylko urządzenia techniczne i budynki kolei żelaznych” – postanowiono 9 października 1944 roku w kwaterze polowej Himmlera w Prusach Wschodnich. Okres planowego niszczenia miasta zakończyła w styczniu 1945 roku ofensywa sowiecka.

Przybliżona ilość gruzów pokrywających Warszawę w 1945 oszacowana została na 20 milionów metrów sześciennych. Łącznie zniszczonych zostało 72 proc. zabudowy mieszkalnej, 90 proc. zabudowy przemysłowej oraz 90 proc. obiektów zabytkowych, 100 proc. mostów.

17 stycznia 1945 roku w pobliżu Dworca Głównego, a raczej tego, co z niego zostało, wzniesiono biało-czerwoną flagę. Miesiąc później, 14 lutego, dekretem Krajowej Rady Narodowej, powołano Biuro Odbudowy Stolicy. Żołnierze polscy
i radzieccy, Warszawiacy, a także wolontariusze z miast oddalonych często o setki kilometrów od stolicy, ramię w ramię zapełniali ciężarówki tym, co pozostało z dawnej Warszawy. Pracowali wszyscy: dzieci, starcy, robotnicy, inteligencja
i rolnicy. Władza propagowała hasło „CAŁY NARÓD BUDUJE SWOJĄ STOLICĘ”, które później wyryto na budynku Domu Międzynarodowego Klubu Prasy i Książki przy ul. Nowy Świat. Podjęto się odbudowy Trasy W-Z, a także budynków, których odbudowy pierwotnie nie planowano, to znaczy całego Starego Miasta i Traktu Królewskiego. Materiały i spisane doświadczenia zostały później wykorzystane przez inne miasta w Polsce i na świecie, a także wpisanie na listę “Pamięć świata”, prowadzoną przez UNESCO.

Chociaż obecna Warszawa niewiele przypomina tę przedwojenną, to w dalszym ciągu zachwyca, ale zupełnie na nowo.

Jaka wielka jest Warszawa! 
Ile domów, ile ludzi! 
Ile dumy i radości 
W sercach nam stolica budzi! 
Ile ulic, szkół, ogrodów,

Placów, sklepów, ruchu, gwaru, 
Kin, teatrów, samochodów 
I spacerów i obszaru!

Aż się stara Wisła cieszy, 
Że stolica tak urosła, 
Bo pamięta ją maleńką, 
A dziś taka jest dorosła.

                                             Julian Tuwim

*** „Chcieliśmy być wolni i wolność sobie zawdzięczać„. Słowa wypowiedziane przez Jana Stanisława Jankowskiego, Delegata Rządu na Kraj zawierają w sobie najważniejsze pragnienia i cel tych, którzy 1 sierpnia 1944 roku chwycili za broń. Dziś umieszczone są nad wejściem do Muzeum Powstania Warszawskiego.

PAŁAC KULTURY I NAUKI W WARSZAWIE KOŃCZY 62 LATA!

PAŁAC KULTURY I NAUKI W WARSZAWIE KOŃCZY 62 LATA!

W momencie otwarcia, czyli 21 lipca 1955 roku Pałac Kultury i Nauki, a wówczas Pałac Kultury i Nauki im. Józefa Stalina, był drugim najwyższym budynkiem w Europie. Obecnie zajmuje 19 pozycję. Zobaczcie, jak dzisiaj z najwyższego budynku w Polsce prezentuje się stolica.

 

 

Pałac liczy 6 kondygnacji, w tym dwie podziemne. Początkowo jego wysokość wynosiła 230, 60 metrów. W 1994 roku budowla zyskała dodatkowych ponad sześć metrów za sprawą dodanego do iglicy wspornika antenowego.

W momencie otwarcia, czyli 21 lipca 1955 roku Pałac Kultury i Nauki, a wówczas Pałac Kultury i Nauki im. Józefa Stalina, był drugim najwyższym budynkiem w Europie. Obecnie zajmuje 19 pozycję.

 

 

Jeżeli chodzi zaś o lokatorów samego Pałacu, to pierwszymi z nich były koty, które do PKiN wprowadziły się na długo przed najemcami z tzw. „nadania rządowego”. Obecnie w podziemnych kondygnacjach budynków żyje 11 mruczków. Ale to nie jedyni „dzicy lokatorzy”,  tuż pod iglicą budynku gniazdo „uwiły” sokoły wędrowne, odrobinę niżej, w basztach na wysokości 15 piętra ulokowały się pustułki, a na poziomie 6, na dachu Teatru Studio znajduje się pasieka miejskich pszczół.

 

Dzisiaj trudno wyobrazić sobie panoramę stolicy bez PKiN, niewielu Warszawiaków pamięta, co w przed wojną znajdowało się w miejscu dzisiejszego Placu Defilad, a nawet i chwilę po niej, bo chociaż do 1945 roku 60% terenu zostało zniszczone, to aby wybudować pałac ówczesna władza przeznaczyła do rozbiórki około 180 budynków. I to budynków nie byle jakich, bo w ich murach przed wojną mieściła się m.in. najstarsza i największa w Polsce wytwórnia fonograficzna Syrena-Rekord (później Syrena-Electro), siedziba Polskiego Radia, dworzec kolei Warszawsko-Wiedeńskiej (później Dworzec Główny), gmach Towarzystwa Pracowników Handlowych czy pierwsza w Warszawie powojenna kawiarnia, Café Fogg.  Komunistyczna władza przekonywała mieszkańców stolicy, że spalone domy zagrażają bezpieczeństwu,
a w rzeczywistości likwidowano „burżuazyjną” i „kapitalistyczną” wielkomiejską zabudowę.