63 DNI PIEKŁA I BUDYNEK, KTÓRY JE PRZETRWAŁ

63 DNI PIEKŁA I BUDYNEK, KTÓRY JE PRZETRWAŁ

74 lata temu w Warszawie wybuchło powstanie. Przez 63 dni powstańcy prowadzili z wojskami niemieckimi heroiczną
i osamotnioną walkę. II wojna światowa przyniosła zniszczenie 72% zabudowy mieszkalnej, 90% zabudowy przemysłowej oraz 90% obiektów zabytkowych stolicy. Jednym z niewielu budynków, którym udało się przetrwać ten dramatyczny okres jest Gmach Główny Politechniki Warszawskiej. Zobaczcie, jak prezentuje się dzisiaj.

Historia Politechniki Warszawskiej sięga pierwszej połowy XIX w. kiedy to podjęto pierwsze starania o stworzenie w Warszawie uczelni technicznej. Poprzednikami dzisiejszej Politechniki była Szkoła Przygotowawcza działająca w latach 1826–1831, Instytut Politechniczny im. Cara Mikołaja II z lat 1898–1914 a w końcu Politechnika Warszawska, która funkcjonowała od 1915 do 1939 roku. W czasie II wojny światowej przemianowano ją na Państwową Wyższą Szkołę Techniczną (1942–1945) a od 1945 roku powrócono do nazwy Politechnika Warszawska. Gmach Główny dla Instytutu Politechnicznego im. Cara Mikołaja II zaprojektowany został przez Stefana Szyllera według klasycznych reguł przyjmowanych przez ówczesne uczelnie w Europie. Jego budowa rozpoczęła się w lipcu 1899 roku i trwała 2 lata.

Gmach Główny Politechniki około 1923 rok. Autor nieznany

Budynek jest typowym przykładem architektury odwołującej się do stylistyki włoskiego renesansu i baroku. Reprezentacyjny charakter gmachu podkreśla monumentalna, dwukondygnacyjna fasada o zaokrąglonych narożnikach. Masywne mury nośne budynku stanowiły nie tylko konstrukcję podpierającą stropy i dach, ale kryły w sobie sieć kanałów dawnego systemu ogrzewania ciepłym powietrzem doprowadzanym z kotłowni zewnętrznej. Solidna konstrukcja przetrwała pożary i zniszczenia od pocisków z czasu powstania warszawskiego.

Gmach Główny Politechniki po wyzwoleniu. Fot. Edward Falkowski

ŁOWCY „ŚMIECI”, CZYLI SKARBY  Z ODZYSKU

ŁOWCY „ŚMIECI”, CZYLI SKARBY
Z ODZYSKU

Lampy oświetlające mur berliński, świeczniki przegrane przez kościelnego w karty, takie przedmioty znaleźć można
w mieszkaniach odnawianych przez Michała – miłośnika  rzeczy z drugiej, a nawet trzeciej ręki.

Michał nadaje wnętrzom niepowtarzalny klimat wyposażając je w przedmioty, o których pochodzeniu słuchać można godzinami. Współpracuje m.in. z konserwatorami zabytków, właścicielami złomowisk czy lokalnymi amatorami mocniejszych trunków, którzy lojalnie informują o czyszczeniu wiekowych kamienic. A wszystko po to, by uratować od zapomnienia meble z duszą i na nowo zdefiniować pojęcie „wysoki standard”, tak często nadużywane w ogłoszeniach mieszkań na wynajem. No właśnie, NA WYNAJEM,  bo nasz bohater bez peleryny nie kolekcjonuje wyrwanych śmietnikowym szponom cennych przedmiotów, ba, nawet ich nie sprzedaje – dekoruje nimi lubelskie mieszkania, które po rynkowej cenie wynajmuje. Jednak zanim do kamienicy wprowadzą się nowi lokatorzy gruntownie je remontuje.
Z dbałością o najmniejszy szczegół, bez względu na koszty i długość prac stara się zachować jak najwięcej oryginlanych elementów i jak najwierniej odwzorować dawny wygląd niszczejących kamienic. Czy tylko my zazdrościmy Lublinowi Michała?

Skąd pochodzą „Michałowe skarby” i ile liczą lat? Tego dowiecie się spacerując po jednym z jego niepowtarzalnych mieszkań.

Twoje wnętrze jest równie oryginalne? Napisz do nas: hello@betterpoint.eu

Niech inni także nacieszą oczy. 😊

EGÉSZSÉGÉRE, CZYLI Z WIZYTĄ NA WĘGRZECH

EGÉSZSÉGÉRE, CZYLI Z WIZYTĄ NA WĘGRZECH

Tym razem zabieramy Was do Budapesztu, stolicy Węgier, w której mieści się Bazylika św. Stefana, największa budowla sakralna kraju.

Budowa świątyni trwała ponad pół wieku (1848-1905). Kościół w stylu klasycystycznym zaprojektował architekt Józef Hild, który nie zdążył zrealizować swojej wizji, dlatego pracę nad budowlą, ale już w stylu neorenesansowym, kontynuował Miklós Ybl, a po jego śmierci József Kauser. Powierzchnia budowli to 414 metrów kwadratowych, zaś wysokość 96 metrów, czyli dokładnie tyle, ile wynosi wysokość kopuły położonego niedaleko Parlamentu. Identyczne rozmiary budowli symbolizować miały równość władzy świeckiej i kościelnej w państwie. Obecnie bazylika jest trzecią co do wysokości budowlą Węgier, a według obowiązującego prawa żaden nowy budynek w Budapeszcie nie może przekraczać jej wysokości.

Kościół jest w stanie pomieścić aż 8,5 tysiąca wiernych, co czyni go jednym z największych w Europie. Nic dziwnego, że budowla imponuje rozmiarami, w końcu patronem bazyliki jest najważniejszy święty w kraju – Stefan, pierwszy król Węgier, który wprowadził do państwa chrześcijaństwo. I to właśnie gablota ze zmumifikowaną dłonią świętego Stefana jest jednym z centralnych punktów bazyliki. Ale w kościele, poza relikwią, warto również zwrócić uwagę na bogato zdobione pozłacane freski, największy w kraju, ważący dziewięć ton dzwon, czy antresolę, z której podziwiać można przepiękną, nawet pomimo braku pogody, panoramę miasta.

Bazylika św. Stefana mieści się przy placu, któremu patronuje ten sam święty, w miejscu gdzie historia przeplata się ze współczesnością, bowiem w podziemiach placu znajduje się w pełni zautomatyzowany parking samochodowy. Węgrzy nie raz już udowodnili, że nie boją się zaskakiwać świata swoimi kreatywnymi pomysłami, to za ich sprawą możemy pisać długopisem (László Bíró, 1938 rok) czy główkować nad kostką rubika ( Ernő Rubik, 1976 rok), jednak co najważniejsze realizując wizje przyszłości dbają o zabytki przeszłości, dzięki czemu my możemy cieszyć oczy takimi perełkami jak Bazylika św. Stefana. Powiedzcie sami, czyż nie zachwyca?

PIZZA NA LIŚCIE ŚWIATOWEGO DZIEDZICTWA UNESCO

PIZZA NA LIŚCIE ŚWIATOWEGO DZIEDZICTWA UNESCO

Każdy zna kogoś kto nie lubi wątróbki, szpinaku. Ale czy słyszeliście o człowieku, który skrzywiłby się na widok idealnie wypieczonej pizzy?

Okrągły placek z dodatkami ludzkość poznała około XVII wieku i chociaż obecnie pizza króluje na stołach wszystkich warstw społecznych, to początkowo żywiła się nią głównie neapolitańska biedota.  Neapolitańska, bo to właśnie w tym mieście pizzę wymyślono i to właśnie sztukę wypiekania tradycyjnej neapolitańskiej pizzy najpierw zastrzeżono specjalnymi certyfikatami jakości Komisji Europejskiej, a w zeszłym tygodniu przyznano jej status niematerialnego dziedzictwa ludzkości UNESCO.

Prawdziwy neapolitański przysmak przyrządzić można tylko ze ściśle określonych składników i według ściśle określonej procedury. Musi być wypiekany  w piecu opalanym drewnem w temperaturze 485 stopni Celsjusza.  Ważnym elementem jest również podrzucanie ciasta w celu natlenienia go oraz towarzyszące całemu procesowi pieśni.

„Kulinarny know-how, związany z wyrobem pizzy, który obejmuje gesty, piosenki, ekspresję wizualną, lokalny dialekt, umiejętność wyrabiania ciasta, pokazów i dzielenia się nią z innymi, stanowi bezdyskusyjne dziedzictwo kulturowe.” – uzasadniało swoją decyzję UNESCO.

Pizza w Neapolu jest wyśmienita, ale i w Polsce znaleźć można sporo lokali, które wiedzą jak przyrządzić okrągły placek. Jednym z takich miejsc jest Pełną Gębą w Markach.

 

Na prowadzoną od 2003 roku listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO trafiło już ponad 350 tradycji, w tym m.in.: hiszpańskie flamenco, turecki festiwal zapasów w oleju czy indonezyjskie fabryki batiku.

„CHCIELIŚMY BYĆ WOLNI I WOLNOŚĆ SOBIE ZAWDZIĘCZAĆ”

„CHCIELIŚMY BYĆ WOLNI I WOLNOŚĆ SOBIE ZAWDZIĘCZAĆ”

73 lata temu w Warszawie wybuchło powstanie. Przez 63 dni powstańcy prowadzili z wojskami niemieckimi heroiczną
i osamotnioną walkę, której celem była niepodległa Polska, wolna od niemieckiej okupacji i dominacji sowieckiej.

Przed wojną Warszawę nazywano Paryżem Północy. Było to piękne, tętniące życiem miasto.
W 1939 r. nasza stolica liczyła 1.289.000 mieszkańców, czego aż 1/3 stanowili Żydzi. Więcej chwalących Jahwe zamieszkiwało jedynie Nowy Jork. W tamtych czasach Warszawa mogła pochwalić się wieloma oryginalnymi budowlami, w tym najwyższym na Starym Kontynencie apartamentowcem – Prudentialem.

1 września 1939 r. Niemcy zaatakowały Polskę rozpoczynając II wojnę światową. 17 września 1939 r. nasz kraj, tym razem ze wschodu, napadł drugi agresor – Rosja sowiecka. 27 września 1939 r., po 3-tygodniowej obronie, Niemcy wkroczyli do Warszawy. Rozpoczął się 6-letni mroczny okres okupacji, w trakcie której systematycznie eksterminowano ludności stolicy.

Począwszy od momentu kapitulacji Warszawy we wrześniu 1939 r. w kraju zaczęły formować się tajne struktury ruchu oporu. Powstawały kolejne podziemne organizacje zbrojne. W 1942 roku przekształcono je w Armię Krajową (AK) podporządkowaną rządowi polskiemu na emigracji w Londynie.

31 lipca 1944 roku dowództwo AK podjęło decyzję o wybuchu Powstania Warszawskiego. Nie zdając sobie sprawy z tego, że przyszłe losy Polski są już przesądzone. W trakcie konferencji teherańskiej, w której nie uczestniczyli przedstawiciele rządu polskiego na emigracji, alianci zadecydowali, że po wyzwoleniu spod okupacji hitlerowskiej, ziemie polskie trafią
w sferę wpływów Rosji Sowieckiej rządzonej przez Stalina.

1 sierpnia o godzinie 17:00 wybuchło Powstanie Warszawskie. Do walki stanęło około 50 tys. członków Armii Krajowej, niestety bardzo słabo uzbrojonych. Według źródeł, na karabin liczyć mógł co dziesiąty powstaniec, zaś niemieccy żołnierze do dyspozycji mieli czołgi, samoloty, pociągi pancerne, artylerię, miotacze min oraz ogromną ilość broni maszynowej.

Główna siła uderzenia hitlerowców skierowana została na warszawską Starówkę. Celem operacji było uzyskanie szerokiego dostępu do Wisły. Zacięte walki o Stare Miasto zakończyły się 2 września. Po jego zdobyciu hitlerowcy rozpoczęli pacyfikację Powiśla i Czerniakowa. Pierwszą z dzielnic ostatecznie opanowano 7 września, ostatni punkt oporu na Czerniakowie padł 23 września. 27 września kapitulował Mokotów, 30 Żoliborz. Polacy bronili się jeszcze jedynie w środkowej części miasta. 1 października 1944 r. Komenda Główna AK podjęła z Niemcami rozmowy dotyczące zakończenia walk. W nocy z 2 na 3 października w Ożarowie Mazowieckim podpisano decyzję o zawieszeniu broni.

Tuż po wybuchu powstania Hitler wydał nakaz zniszczenia Warszawy i wymordowania jej mieszkańców. Podczas dwóch miesięcy walk życie straciło 16 tysięcy powstańców i prawie 200 tysięcy cywilów. Zniszczeniu uległo 25 proc. zabudowy lewobrzeżnej Warszawy. Stare Miasto zostało niemal w 100 proc. zrównane z ziemią.

Po upadku powstania, mimo podpisanego „Układu o zaprzestaniu działań wojennych w Warszawie”, Niemcy w dalszym ciągu niszczyli polską stolicę. „To miasto ma całkowicie zniknąć z powierzchni ziemi i służyć jedynie jako punkt przeładunkowy dla transportu Wehrmachtu. Kamień na kamieniu nie powinien pozostać. Wszystkie budynki należy zburzyć aż do fundamentów. Pozostaną tylko urządzenia techniczne i budynki kolei żelaznych” – postanowiono 9 października 1944 roku w kwaterze polowej Himmlera w Prusach Wschodnich. Okres planowego niszczenia miasta zakończyła w styczniu 1945 roku ofensywa sowiecka.

Przybliżona ilość gruzów pokrywających Warszawę w 1945 oszacowana została na 20 milionów metrów sześciennych. Łącznie zniszczonych zostało 72 proc. zabudowy mieszkalnej, 90 proc. zabudowy przemysłowej oraz 90 proc. obiektów zabytkowych, 100 proc. mostów.

17 stycznia 1945 roku w pobliżu Dworca Głównego, a raczej tego, co z niego zostało, wzniesiono biało-czerwoną flagę. Miesiąc później, 14 lutego, dekretem Krajowej Rady Narodowej, powołano Biuro Odbudowy Stolicy. Żołnierze polscy
i radzieccy, Warszawiacy, a także wolontariusze z miast oddalonych często o setki kilometrów od stolicy, ramię w ramię zapełniali ciężarówki tym, co pozostało z dawnej Warszawy. Pracowali wszyscy: dzieci, starcy, robotnicy, inteligencja
i rolnicy. Władza propagowała hasło „CAŁY NARÓD BUDUJE SWOJĄ STOLICĘ”, które później wyryto na budynku Domu Międzynarodowego Klubu Prasy i Książki przy ul. Nowy Świat. Podjęto się odbudowy Trasy W-Z, a także budynków, których odbudowy pierwotnie nie planowano, to znaczy całego Starego Miasta i Traktu Królewskiego. Materiały i spisane doświadczenia zostały później wykorzystane przez inne miasta w Polsce i na świecie, a także wpisanie na listę “Pamięć świata”, prowadzoną przez UNESCO.

Chociaż obecna Warszawa niewiele przypomina tę przedwojenną, to w dalszym ciągu zachwyca, ale zupełnie na nowo.

Jaka wielka jest Warszawa! 
Ile domów, ile ludzi! 
Ile dumy i radości 
W sercach nam stolica budzi! 
Ile ulic, szkół, ogrodów,

Placów, sklepów, ruchu, gwaru, 
Kin, teatrów, samochodów 
I spacerów i obszaru!

Aż się stara Wisła cieszy, 
Że stolica tak urosła, 
Bo pamięta ją maleńką, 
A dziś taka jest dorosła.

                                             Julian Tuwim

*** „Chcieliśmy być wolni i wolność sobie zawdzięczać„. Słowa wypowiedziane przez Jana Stanisława Jankowskiego, Delegata Rządu na Kraj zawierają w sobie najważniejsze pragnienia i cel tych, którzy 1 sierpnia 1944 roku chwycili za broń. Dziś umieszczone są nad wejściem do Muzeum Powstania Warszawskiego.

PAŁAC KULTURY I NAUKI W WARSZAWIE KOŃCZY 62 LATA!

PAŁAC KULTURY I NAUKI W WARSZAWIE KOŃCZY 62 LATA!

W momencie otwarcia, czyli 21 lipca 1955 roku Pałac Kultury i Nauki, a wówczas Pałac Kultury i Nauki im. Józefa Stalina, był drugim najwyższym budynkiem w Europie. Obecnie zajmuje 19 pozycję. Zobaczcie, jak dzisiaj z najwyższego budynku w Polsce prezentuje się stolica.

 

 

Pałac liczy 6 kondygnacji, w tym dwie podziemne. Początkowo jego wysokość wynosiła 230, 60 metrów. W 1994 roku budowla zyskała dodatkowych ponad sześć metrów za sprawą dodanego do iglicy wspornika antenowego.

W momencie otwarcia, czyli 21 lipca 1955 roku Pałac Kultury i Nauki, a wówczas Pałac Kultury i Nauki im. Józefa Stalina, był drugim najwyższym budynkiem w Europie. Obecnie zajmuje 19 pozycję.

 

 

Jeżeli chodzi zaś o lokatorów samego Pałacu, to pierwszymi z nich były koty, które do PKiN wprowadziły się na długo przed najemcami z tzw. „nadania rządowego”. Obecnie w podziemnych kondygnacjach budynków żyje 11 mruczków. Ale to nie jedyni „dzicy lokatorzy”,  tuż pod iglicą budynku gniazdo „uwiły” sokoły wędrowne, odrobinę niżej, w basztach na wysokości 15 piętra ulokowały się pustułki, a na poziomie 6, na dachu Teatru Studio znajduje się pasieka miejskich pszczół.

 

Dzisiaj trudno wyobrazić sobie panoramę stolicy bez PKiN, niewielu Warszawiaków pamięta, co w przed wojną znajdowało się w miejscu dzisiejszego Placu Defilad, a nawet i chwilę po niej, bo chociaż do 1945 roku 60% terenu zostało zniszczone, to aby wybudować pałac ówczesna władza przeznaczyła do rozbiórki około 180 budynków. I to budynków nie byle jakich, bo w ich murach przed wojną mieściła się m.in. najstarsza i największa w Polsce wytwórnia fonograficzna Syrena-Rekord (później Syrena-Electro), siedziba Polskiego Radia, dworzec kolei Warszawsko-Wiedeńskiej (później Dworzec Główny), gmach Towarzystwa Pracowników Handlowych czy pierwsza w Warszawie powojenna kawiarnia, Café Fogg.  Komunistyczna władza przekonywała mieszkańców stolicy, że spalone domy zagrażają bezpieczeństwu,
a w rzeczywistości likwidowano „burżuazyjną” i „kapitalistyczną” wielkomiejską zabudowę.