ŁOWCY „ŚMIECI”, CZYLI SKARBY  Z ODZYSKU

ŁOWCY „ŚMIECI”, CZYLI SKARBY
Z ODZYSKU

Lampy oświetlające mur berliński, świeczniki przegrane przez kościelnego w karty, takie przedmioty znaleźć można
w mieszkaniach odnawianych przez Michała – miłośnika  rzeczy z drugiej, a nawet trzeciej ręki.

Michał nadaje wnętrzom niepowtarzalny klimat wyposażając je w przedmioty, o których pochodzeniu słuchać można godzinami. Współpracuje m.in. z konserwatorami zabytków, właścicielami złomowisk czy lokalnymi amatorami mocniejszych trunków, którzy lojalnie informują o czyszczeniu wiekowych kamienic. A wszystko po to, by uratować od zapomnienia meble z duszą i na nowo zdefiniować pojęcie „wysoki standard”, tak często nadużywane w ogłoszeniach mieszkań na wynajem. No właśnie, NA WYNAJEM,  bo nasz bohater bez peleryny nie kolekcjonuje wyrwanych śmietnikowym szponom cennych przedmiotów, ba, nawet ich nie sprzedaje – dekoruje nimi lubelskie mieszkania, które po rynkowej cenie wynajmuje. Jednak zanim do kamienicy wprowadzą się nowi lokatorzy gruntownie je remontuje.
Z dbałością o najmniejszy szczegół, bez względu na koszty i długość prac stara się zachować jak najwięcej oryginlanych elementów i jak najwierniej odwzorować dawny wygląd niszczejących kamienic. Czy tylko my zazdrościmy Lublinowi Michała?

Skąd pochodzą „Michałowe skarby” i ile liczą lat? Tego dowiecie się spacerując po jednym z jego niepowtarzalnych mieszkań.

Twoje wnętrze jest równie oryginalne? Napisz do nas: hello@betterpoint.eu

Niech inni także nacieszą oczy. 😊

DOROTA SZELĄGOWSKA INSPIRUJE, A MY RAZEM Z NIĄ

DOROTA SZELĄGOWSKA INSPIRUJE, A MY RAZEM Z NIĄ

Wybierz się na wirtualną wycieczkę po wyremontowanych przez zdolną ekipę wnętrzach i kup przedmioty, które wpadły Ci w oko!

Osiem osób. Tylu szczęśliwców w swoim najnowszym programie odwiedzi projektantka i prezenterka HGTV Dorota Szelągowska, która po raz kolejny pokaże Polakom jak za niewielkie pieniądze odmienić nudne i niefunkcjonalne wnętrza.

Po każdym z odcinków na stronie programu https://hgtv.pl/programy/dorota-inspiruje,14764,1.html widozwie mogą wirtualnie odwiedzić wyremontowane przez Dorotę pomieszczenia i kupić produkty, które wykorzystała do ich aranżacji.

Nowy odcinek (a zaraz po nim spacer) w każdą niedzielę o 22:00 na HGTV.

TECH GYM 27 – SIŁOWNIA NA MIARĘ XXI WIEKU

TECH GYM 27 – SIŁOWNIA NA MIARĘ XXI WIEKU

Kwiecień za pasem, a Wy wciąż szukacie siłowni, w której uda Wam się zrealizować noworoczne postanowienia? Właśnie znaleźliście! I to jedyną w swoim rodzaju.

TECH GYM 27 to innowacyjne, butikowe mikrostudio specjalizujące się w treningu personalnym EMS.

Czym jest EMS? To wciąż mało znany w Polsce trening personalny z elektrostymulacją. Choć z tej rewolucyjnej metody ćwiczeń i niezwykle efektywnej formy aktywności skorzystać można w niewielu miejscach w Polsce, to na świecie cieszy się coraz większą popularnością. Z treningów EMS korzystają najwybitniejsi sportowcy m.in. piłkarze Realu Madryt, bracia Kliczko, David Haye, Usain Bolt, Marcin Gortat czy Piotr Gruszka, a także gwiazdy Hollywood, m.in. Tom Holland, czyli filmowy SpiderMan.

W czym tkwi sekret efektywności EMS? W dodatkowej stymulacji mięśniowej, dzięki której pożądaną sylwetkę osiągnąć można w niewiarygodnie krótkim czasie. Wystarczy zaledwie jeden 27minutowy trening w tygodniu, by uzyskać rezultaty porównywalne do 2,5 godzin ciężkiego treningu na siłowni. Dodatkowo EMS pozwala odczuć pracę mięśni, o których istnieniu większość z nas nie miała pojęcia!

Trening EMS początkowo dostępny był dla wybranych. Stosowano go w NASA i amerykańskiej armii, dzisiaj każdy może zafundować sobie tę niezwykle efektywną przyjemność, wystarczy odwiedzić TECH GYM 27 (ul. Topiel 11, Warszawa).

EGÉSZSÉGÉRE, CZYLI Z WIZYTĄ NA WĘGRZECH

EGÉSZSÉGÉRE, CZYLI Z WIZYTĄ NA WĘGRZECH

Tym razem zabieramy Was do Budapesztu, stolicy Węgier, w której mieści się Bazylika św. Stefana, największa budowla sakralna kraju.

Budowa świątyni trwała ponad pół wieku (1848-1905). Kościół w stylu klasycystycznym zaprojektował architekt Józef Hild, który nie zdążył zrealizować swojej wizji, dlatego pracę nad budowlą, ale już w stylu neorenesansowym, kontynuował Miklós Ybl, a po jego śmierci József Kauser. Powierzchnia budowli to 414 metrów kwadratowych, zaś wysokość 96 metrów, czyli dokładnie tyle, ile wynosi wysokość kopuły położonego niedaleko Parlamentu. Identyczne rozmiary budowli symbolizować miały równość władzy świeckiej i kościelnej w państwie. Obecnie bazylika jest trzecią co do wysokości budowlą Węgier, a według obowiązującego prawa żaden nowy budynek w Budapeszcie nie może przekraczać jej wysokości.

Kościół jest w stanie pomieścić aż 8,5 tysiąca wiernych, co czyni go jednym z największych w Europie. Nic dziwnego, że budowla imponuje rozmiarami, w końcu patronem bazyliki jest najważniejszy święty w kraju – Stefan, pierwszy król Węgier, który wprowadził do państwa chrześcijaństwo. I to właśnie gablota ze zmumifikowaną dłonią świętego Stefana jest jednym z centralnych punktów bazyliki. Ale w kościele, poza relikwią, warto również zwrócić uwagę na bogato zdobione pozłacane freski, największy w kraju, ważący dziewięć ton dzwon, czy antresolę, z której podziwiać można przepiękną, nawet pomimo braku pogody, panoramę miasta.

Bazylika św. Stefana mieści się przy placu, któremu patronuje ten sam święty, w miejscu gdzie historia przeplata się ze współczesnością, bowiem w podziemiach placu znajduje się w pełni zautomatyzowany parking samochodowy. Węgrzy nie raz już udowodnili, że nie boją się zaskakiwać świata swoimi kreatywnymi pomysłami, to za ich sprawą możemy pisać długopisem (László Bíró, 1938 rok) czy główkować nad kostką rubika ( Ernő Rubik, 1976 rok), jednak co najważniejsze realizując wizje przyszłości dbają o zabytki przeszłości, dzięki czemu my możemy cieszyć oczy takimi perełkami jak Bazylika św. Stefana. Powiedzcie sami, czyż nie zachwyca?

EKOLODOWISKO PRZED PAŁACEM KULTURY I NAUKI W WARSZAWIE

EKOLODOWISKO PRZED PAŁACEM KULTURY I NAUKI W WARSZAWIE

Nie milkną echa po zapowiedziach o zburzeniu Pałacu Kultury i Nauki. My ogromnym sentymentem darzymy „dar narodu radzieckiego dla narodu polskiego” i nie wyobrażamy sobie bez niego panoramy stolicy. Zarówno tej skąpanej
w słońcu, jak i przykrytej białym puchem, bo bez względu na porę roku to właśnie wokół najwyższego budynku w Polsce skupione jest życie kulturalne Warszawiaków. A od początku grudnia mieszkańcy stolicy mogą w PKiN nie tylko zaspokoić potrzeby duszy, ale również i ciała, bo w piątek (1.12), przed budynkiem działalność rozpoczęło lodowisko!

Na wszystkich miłośników tańca na lodzie czeka 700 m2 zamrożonej tafli, której szukać należy od ulicy Świętokrzyskiej. Wejście na ślizgawkę jest bezpłatne, a jazdę odwiedzającym umilać będzie świąteczna muzyka. Jednocześnie z lodowiska korzystać może aż 150 osób, 7 dni w tygodniu w godzinach od 10:00-21:00.  O 13:00 i 17:00 łyżwiarzy czeka przymusowa przerwa od piruetów i toeloopów,  gdyż własnie w tym czasie zaplanowano przerwy techniczne.

Aby oddać się szaleństwom na lodzie nie trzeba targać ze sobą sprzętu, wszystko można wypożyczyć na miejscu. Organizatorzy szczególnie zadbali o tych, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z łyżwiarstwem, zaopatrując wypożyczalnię w specjalne pingwinki i misie do nauki jazdy.

Lodowisko czynne będzie do końca lutego 2018 roku, a jego zarządcą jest Stołeczne Sportu AKTYWNA WARSZAWA. Zobaczcie, jak ta gigantyczna ślizgawka prezentuje się w obiektywie betterpoint! 😊

PIZZA NA LIŚCIE ŚWIATOWEGO DZIEDZICTWA UNESCO

PIZZA NA LIŚCIE ŚWIATOWEGO DZIEDZICTWA UNESCO

Każdy zna kogoś kto nie lubi wątróbki, szpinaku. Ale czy słyszeliście o człowieku, który skrzywiłby się na widok idealnie wypieczonej pizzy?

Okrągły placek z dodatkami ludzkość poznała około XVII wieku i chociaż obecnie pizza króluje na stołach wszystkich warstw społecznych, to początkowo żywiła się nią głównie neapolitańska biedota.  Neapolitańska, bo to właśnie w tym mieście pizzę wymyślono i to właśnie sztukę wypiekania tradycyjnej neapolitańskiej pizzy najpierw zastrzeżono specjalnymi certyfikatami jakości Komisji Europejskiej, a w zeszłym tygodniu przyznano jej status niematerialnego dziedzictwa ludzkości UNESCO.

Prawdziwy neapolitański przysmak przyrządzić można tylko ze ściśle określonych składników i według ściśle określonej procedury. Musi być wypiekany  w piecu opalanym drewnem w temperaturze 485 stopni Celsjusza.  Ważnym elementem jest również podrzucanie ciasta w celu natlenienia go oraz towarzyszące całemu procesowi pieśni.

„Kulinarny know-how, związany z wyrobem pizzy, który obejmuje gesty, piosenki, ekspresję wizualną, lokalny dialekt, umiejętność wyrabiania ciasta, pokazów i dzielenia się nią z innymi, stanowi bezdyskusyjne dziedzictwo kulturowe.” – uzasadniało swoją decyzję UNESCO.

Pizza w Neapolu jest wyśmienita, ale i w Polsce znaleźć można sporo lokali, które wiedzą jak przyrządzić okrągły placek. Jednym z takich miejsc jest Pełną Gębą w Markach.

 

Na prowadzoną od 2003 roku listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO trafiło już ponad 350 tradycji, w tym m.in.: hiszpańskie flamenco, turecki festiwal zapasów w oleju czy indonezyjskie fabryki batiku.